doświadczenie…
Sklep Strefa Tenisa to ciekawe doświadczenie logistyczne. Na parkingu stoi parkometr, który chętnie przyjmie od Was 10 zł, ale dopiero na drzwiach klubu można przeczytać, że 3 godziny parkowania są darmowe. Na samym parkometrze oczywiście brak takiej informacji, więc można potraktować opłatę jako dobrowolny datek na rozwój infrastruktury.
Wchodzę do sklepu z planem wydania ponad 1000 zł na podstawowe rzeczy tenisowe – skarpetki, owijki, buty, koszulkę. Okazuje się jednak, że to ambitny plan, bo… większości tych rzeczy po prostu nie ma.
Za to w sklepie jest kilku pracowników, którzy zdają się prowadzić bardzo zaawansowane badania nad strukturą swoich paznokci i wnętrza nosa. Obsługa klienta najwyraźniej jest dodatkiem opcjonalnym.
Podsumowanie: parkingowa zagadka, minimalistyczny asortyment i personel w trybie medytacji. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to polecam odwiedzić. Jeśli chcecie coś kupić – lepiej wcześniej sprawdzić, czy przypadkiem nie traficie na dzień kontemplacji.








